Śladami Heinricha von Kleist

fot. EP

21.07.18  Koniec lipca, od wielu tygodni upały, kto musi zostać w mieście szuka wody a porusza się tylko zacienioną stroną ulic. Na szczęście i wody i cienia na Wannsee nie brakuje. Spokojny spacer śladami nieszczęśliwego poety  (jakże by inaczej, na dodatek jeszcze zaplanować i z sukcesem przeprowadzić samobójstwo…by na pewno być zapamiętanym:)) Było nas w sumie 12 osób, świetna pogoda, humory dopisały,  a spacer zakończyliśmy przy zimnym piwie, w głębokim cieniu piwiarni Loretta na Wannsee.

Heinrich von Kleist, dramaturg, poeta i publicysta który mieszkał i tworzył w Berlinie od 1807 do momentu swojej tragicznej śmierci w roku 1811. Podobnie jak wielu innych twórców,  subtelność wyrazu i jego postrzeganie świata doczekało się uznania dopiero po śmierci poety. Do dziś inspirują się Jego pracami twórcy teatralni, filmowi i zwykli czytelnicy , miasto  zaś w okolicy nagrobka poety, w okrągłą 200 letnią rocznicę Jego śmierci,  założyło ogród i parkowe alejki, świetne miejsce do rozmyślań podczas czytania np. tragedii „Penthesilea”.

MNM

fot. E. Potępska

Władysław Bartoszewski Europejczyk

W czwartek 12.07.18 wzięliśmy udział w otwarciu wystawy poświęconej Władysławowi Bartoszewskiemu. Wystawa od końca roku 2015 jest pokazywana w różnych miejscach w kraju i poza granicami,  a teraz dzięki staraniom Deutsch-Polnischen Gesellschaft Berlin e.v,  możemy ją oglądać do końca sierpnia w Rotes Rathaus na Alexanderplatz.  Prof. Dr. Joachima Rogal bardzo ciekawie przedstawił życiorys człowieka który zawarł w swoim życiu całą współczesną historię Polski: od schwytania jako 18-nastolatek w okupowanej Warszawie i wysyłki do obozu w Auschwitz , następnie więzienia przez reżim komunistyczny, do czasów działacza rządu w  IV Rzeczpospolitej i wejścia polski do UE.  Zaś wieloletni  współpracownik prof. Bartoszewskiego , pan Marcin Barcz, opowiedział o swoim mentorze od strony bardziej ludzkiej. Niezwykły wieczór, wspomnienie niezwykłego Polaka-Europejczyka. W sierpniu odbędą się jeszcze trzy duże spotkania przybliżające osobę profesora jako „budowniczego mostów” między Polakami a Niemcami, osoby o niezłomnych zasadach i niedocenianemu ambasadorowi Polski, ambasadorowi bez teki ambasadora, ambasadorowi „miękkiej polityki”, polityki budowania przyjaźni na zrozumieniu.

MRZ

Pankow i Majakowskiring

23.06.18 spacer otwarty po starym Pankow.

fot. gość

Berlin Pankow to bardzo rozległa wschodnia część miasta . Tego dnia naszym przewodnikiem był nasz klubowy kolega Irek mieszkający od lat na Alt Pankow. Garbaty Plac może nam się śmiesznie kojarzyć ale taka nazwa skweru przy stacji SU Pankow gdzie rozpoczął się spacer,  została nadana całkiem niedawno ku upamiętnieniu przedwojennego żydowskiego fabrykanta o tym nazwisku. Ta część miasta do wojny, miała skład ludności i charakter zbliżony do sąsiadującej dzielnicy  Wedding. Tu jednak więcej było obszarów wielkoprzemysłowych a w okolicach zamku Schonchausen powstała dzielnica willowa. Za czasów DDR cały owalny kwartał  przejęli na wyłączność osobistości nowego reżimu oraz partyjni działacze rządowi .  Majakowskiring stał się synonimem siedziby władz DDR.  Można tu zobaczyć prostą willę którą zamieszkiwał np. pierwszy prezydent DDR Wilhelm Pieck ale też rezydencję ambasadora PRL/RP (aż do roku 1999). Ma tu swoją berlińską siedzibę, powstałe w 2006r. Centrum Badań Historycznych Polskiej Akademi Nauk.  W pobliskim Schloss Schönhausen przyjmowano prominentnych gości… np. Chruszczowa, Fidela Castro lub osobistości z Chińskiej Republiki Ludowej.

Kolega Irek snuł opowieść o minionej epoce, a uczestnicy uśmiechali się pod nosami oglądając fotki z lat 50 i 60-tych, fotki nadętych panów w ciemnoburych jesionkach o prostym kroju, takie obrazki wielu jeszcze pamięta z naszych ulic tamtego czasu , lub już tylko  z TV.

MNM

Pozdrowienia z Markische Schweiz.

fot. BM

09.06.18  Już po 26 km. i sześciu godzinach w drodze, dotarliśmy do Buckow. W sumie przejechaliśmy 44km w ciągu 11-stu godzin… biorąc pod uwagę co widzieliśmy – całkiem niezła średnia:)

Pogoda tej niedzieli odpuściła upałom i jechało się całkiem przyjemnie. Trasa piękna: od Strausberg przez Kneippkurort Buckow do dworca kolejowego w Müncheberg. Po drodze dwa stare Feldsteinkirchen (kościoły z kamienia polnego) jak zwykle wzbudziły szacunek do kunsztu budowlanego w dawnych czasach. Typowy oszczędny wystrój, kolory, drewno i kamień. Dodatkowo chłód panujący w środku był niezwykle przyjemny. Galeria malarstwa, zaczarowany ogród, niezwykły antykwariat w starej stodole – to wszystko w Ilhow, znanej wiosce zamieszkiwanej przez wielu twórców sztuki. W Buckow jako bonus był jeszcze koncert Bacha na cztery saksofony w parku zamkowym. Niestety mogliśmy zostać tylko pół godziny, trzeba było jechać dalej.

Od wielu dni upały , z przyjemnością zrobiliśmy dwie orzeźwiające przerwy na popływanie w jeziorze… Udało nam się wszystko co było zaplanowane!

Barbara. M.